czwartek, 19 marca 2015

Rozdział 1

     Usłyszałam dźwięk budzika i powoli otworzyłam oczy. 7.15, czyli pora wstać. Pół żywa docząłgałam się do łazienki. Następnie udałam się do szafy i wybrałam stój na dziś - czarne rurki i białą koszulkę z czarnym napisem "Paris". Do tego założyłam czarne Vansy i wzięłam swoją torbę. 
- Kochanie, spóźnisz się do szkoły - usłyszałam głos mojej mamy dochodzący z kuchni i szybko zbiegłam na dół. 
- Co ty taka smutna ? - zapytała moja rodzicielka.
- Wszystko w porządku, tylko no wiesz... Pierwszy dzień szkoły - lekko się uśmiechnęłam.
- Kotku, już wczoraj byłaś w szkole - zobaczyłam jej promienny uśmiech. 
- Tak, ale dzisiaj zaczynają się lekcje. - wywróciłam oczami i wzięłam tosta ze stołu - Zjem po drodze, bo nie chcę się spóźnić - odpowiedziałam, a mama ucałowałam  mnie w czoło i znów się uśmiechnęła.
    Ona zawsze była taka radosna, pełna życia. Nie umiała się smucić. Z rozmyśleń wyrwał mnie dźwięk autobusu szkolnego. Usiadłam na tyle i zatonęłam w cudnym głosie Lany del Rey. Do szkoły miałam jakieś 20 minut autobusem i po tym czasie przed moimi oczami stanął budynek mojego liceum. Nie lubiłam tego miejca. No bo niby czym jest liceum ? Jedną wielką DŻUNGLĄ! Przez lata przewalają się przez to miejsce setki dzieciaków, które zrobią wszystko, aby zostać w jakiś sposób zapamiętane. I te wszystkie grupy... Popularni, sportowcy, kujony.. Gorzej jak ktoś się nie umie dopasować. Właśnie tu pojawiam się ja -Mia Carter, która nie umiała się dopasować. 
- Hejka, Mia - usłyszałam dobrze znany mi głos. Emily była moją najlepszą, jedyną przyjaciółką. Znałyśmy się od zawsze. Była tu jedyną normalną osobą, która zawsze mnie rozumiała i zawsze była po mojej stronie.
- Hej, Em. Co tam ? - zapytałam z uśmiechem.
- Wszystko okay, tylko Max strasznie mnie wkurzył - odpowiedziała lekko zdenerwowana.
- Co się stało ? - zapytałam zaniepokojona.
- Co za dupek z niego. Kompletnie mnie olał. Stwierdził, że nie chce podpaść Vanessie, rozumiesz? - krzyknęła.
- Kretyn, ale to nasz kumpel. Napewno zmądrzeje i przeprosi, Em - chciałam załagodzić sytuację, choć zama zawiodłam się na Max'ie. Był naszym przyjcielem, ale wybrał popularnych i Vanesse. To był cios w samo serce. 
- Chodźmy na zajęcia, w końcu pierwszy mamy hiszpański z panem Whitem. Naszym wychowawcą, pamiętasz ? - uśmiechnęłam się do Emily.
- Co ty się tak spinasz szkołą ? - zaśmiała się Em.
- Nie chcę się spóźnić pierwszego dnia, okay ? - powiedziałam.
- Okay - odpowiedziała Emily i poszłyśmy do klasy.
    Weszłyśmy do sali, w której byli już niektórzy uczniowie. Zobaczyłam Maxa, który widzą nas odwrócił wzrok. Co za zdradziecka świnia. Ujrzałam też Vanesse. Rany, dlaczego ona musi być z nami w klasie. Była jak taka porcelanowa lalka. Perfekcyjna w każdym calu. Perfekcyjny makijaż, uczesanie. Idealnie dobrana sukienka w odcieniu pudrowego różu była zdecydownie za krótka jak do szkoły, a beżowe szpilki zdecydownie za wysokie. Nieznałam osoby gorszej od niej. Nie szanowała nikogo poza swoimi "przyjaciółmi" i traktowała innych z góry. Od zawsze była "lepsza" od innych. Miała też osoby, których szczerze nienawidziła i tu znów pojawiam się ja. 
    Gdy spojrzała w moją stronę uśmiechnęła się, ale nie był to szczery uśmiech. Obok niej stały jej koleżaneczki Amber i Jessica. 
- Hej Mia  ładne buty. Taki żarcik - usłyszałam jej śmiech. Jakbym słyszała hienę.
- Mówiłaś coś, larwo - uśmiechnęłam się papugując jej wyraz twarzy,a Em przewrociła tylko oczami. 
     Nagle wszedł pan White i wszyscy usiedli do ławek. Jednak poruszenie nie ustało, gdyż nauczyciel oznajmił, że będziemy mieli nowego ucznia w klasie.  Szczególnie pobudziły się dziewczyny, słychać było teksty typu "Ciekawe czy przystojny?", "Pewnie jakieś ciacho".  Usłyszałam dźwięk otwierających się drzwi i zobaczyam jego. Czarnowłosy, dobrze zdudowny chłopak o czekoladowych oczach. Był przystojny. Nie, wróć. Był cholernie przystojny, ale nie wyglądał na porządnego chłopaka i dobrego ucznia. Było w nim coś przerażającego, co budziło grozę.
- Oto wasz nowy kolega, Zayn. Mam nadzieję, że dobrze i ciepło go przywitacie - uśmiechnął się nauczyciel.
Nagle większa część klasy (czyt. żeńska część klasy) krzyknęła coś w stylu "Cześć Zayn", "No hejka".
Ale on nawet nie spojrzał. Wydało się jakby wcale nie chciał tu być i miał wszystko gdzieś. Nauczyciel kazał mu zająć wolne miejsce. Kurde, jedyne wolne miejsce było za mną. Chłopak spojrzał w moją stronę i ruszył przed siebie. W jego wzroku było widać jakby pogardę, co mnie lekko zirytowało. Tak, szybko się irytuję. Zayn zajął miejsce za mną i do końca lekcji czułam jego wzrok na swoich plecach. Zobaczyłam też wzrok Van, który mówił "Nawet nie próbuj, bo on jest już mój". Mogła być spokojna. Nie miałam zamiaru zbliżać się do tego chłopaka. Nie zrobił na mnie dobrego wrażenia. Wydawał się dupkiem, z którym będą same kłopoty, a ja nie miałam zamiaru w nie wpadać.
***
Pierwszy rozdział mamy za sobą. Wiem, nudy, ale początki są najcięższe. Obiecuję,że będzie lepiej. Mam też taką prośbę. Jeśli to czytacie komentujcie, bo to bardzo motywuję. ;*

2 komentarze:

  1. O matko! Ja chcę wiecej! Czekam na rozwinięcie akcji! :** to jest zajebiste !

    OdpowiedzUsuń
  2. Jejku, dziękuję. Nawet nie wiesz jaką radość sprawił mi twój komentarz ;****

    OdpowiedzUsuń